MOJE ŻYCIE JEST FAJNE...


Dialogi i monologi. Czasem mam wrażenie, że są solą życia rodzinnego, jeśli nie solą to pieprzem na pewno. Dziś mam dla Was świeżą porcję kultowych tekstów z Ferrainowa, całość okraszona obrazkami, które jak zawsze - nijak mają się do treści.


***
Majkel:
- Nic na to nie poradzę, po prostu niewiele rzeczy mnie śmieszy. W szczególności żarty mnie nie śmieszą.

***
Ąfel:
- Mamo, możemy się tam same zaprowadzić?

***
Moja mama:
- Dostałaś mojego esemesa?
- Nie...
- Aaa, bo już ci nie wysyłałam...

***
- Sofijko, co trzymasz w rączce?
- Muchę umartą.

***
Majkel:
- Boże, jaka szkoda, że w życiu jest tak niewiele momentów, kiedy można się aż tak bardzo śmiać.

***
Zbynio:
- Boże dziękuję ci, że przyszły do nas ciocie i przyniosły nam tyle słodyczy.

***
- Mamo, skąd nie masz tej torebki?

***
Majkel: O kurde, źle się czujesz kochanie?
Ja: Nie, dlaczego?
M: Nie no, tak tylko pytam.
Ja: Co?! Źle wyglądam?!
M: Nie! No coś ty, jesteś piękna, tylko masz gorszy dzień.

***
Pomidor ci fallen on the floor.

***
Majkel:
- Kurde zmywarka to jest genialny wynalazek. No jak dla mnie to ten sam poziom co ogień.

***
Zbynio:
- Mamo, okazało się że ten chłopak co siedział obok mnie na placu zabaw, to była dziewczyna!

Ąfel:
- Moje życie jest fajne...







top - Front Row Shop | torba - bezimienna | sandały - Mango | spódnica - Sheinside


Dziewczyny, w salonie GALATEA w Lublinie na hasło "Miss Ferreira" dostaniecie zniżkę -10% na manicure hybrydowy oraz -20% na zabieg peelingu kwasem migdałowym wraz z maską.


JEZIORO


Wczorajszy żar lejący się gęsto z błękitnego nieba postanowiliśmy ugasić w pobliskim jeziorze.
Pewnie to znacie.
Po wodnej tafli snuje się leniwie zapach kiełbasy. Na grilu pieką się swojska i podwawelska, na plaży smażą się ludzie. Stylistycznie z patriotycznym pazurem - dominują barwy narodowe – jest biało-czerwono, w różnych konfiguracjach.
Miss Plaży z właściwym sobie wdziękiem opowiada rozkoszne głupoty ku uciesze adoratorów. Nie ma rajbanów, ma smokey eyes. Ona nie zostanie dziewczyną surfera – ma idealnie ułożone, nieskalane mokrością włosy.
Panowie dumnie prężą swoje klaty godne młodych gniewnych bocianów. Po molo kroczą dorodne brzuchy z sześciopakami piwa.
Jest światowo, w zgodzie z najnowszymi trendami. Moda z łóżka przywędrowała na plażę. Mężczyźni wiedzą, że klasyczne kąpielówki trzeba zastąpić slipami. Mile widziane białe przyciasne lub oversizy.

„Na teren ośrodka ścisły zakaz wstępu osobom nieupoważnionym” - krzyczy znerwicowana tabliczka obgryziona przez rdzę.
Ośrodek wypoczynkowy Czerwony Lew broni się przed gośćmi.

Po mętnej wodzie niesie się szum. To trzcina nuci błogą melodię, to młodzież śle w świat siarczystą polszczyznę.
Tu i ówdzie ktoś podlewa jezioro.
Jest swojsko. Jest dobrze.








sukienka - Preska | torba - bezimienny prezent od mamy | buty - Nike via Domodi | zegarek - Apart Elixa |
manicure - GALATEA

MÓJ CHŁOPAK!


Hej Synuś,

Dziś mijają dokładnie dwa lata odkąd zobaczyłam Cię po raz pierwszy.
Lekarze śmiali się, gdzie w moim brzuchu zmieścił się taki kolos. Brzuch żegnałeś ze stoickim spokojem, nie wyglądało na to żeby świat Cię zdziwił.
Z pozoru byłeś idealny. Ale po chwili okazało się, że Twoje małe serducho nie nadąża za Tobą.
Twoje serducho straciło rytm, moje pękło i naprawdę sądziłam, że utonę w oceanie łez.
Pojechaliśmy więc razem na przymusowe wakacje do szpitala.
A potem było już tylko dobrze i lepiej.

Pamiętam coś jeszcze, dzień w którym okazało się, że wprosiłeś się do mojego brzucha.
Płakałam prawie tak, jak na wieść o Twoim chorym serduchu.
Co tu dużo mówić, wszystko mi popsułeś. Wszystko. Miałam plany, super figurę, poukładane życie no i dwójkę dzieci.
Sądziłam, że nie dam rady, nie wiedziałam gdzie Cię w tym wszystkim umieścić. Po prostu nie było dla Ciebie tam miejsca.
Przez te dziewięć miesięcy wypłakałam oczy. W to że jesteś, uwierzyłam dopiero, kiedy na mnie po raz pierwszy spojrzałeś.
To była miłość dopiero od pierwszego wejrzenia. Przepraszam.

Ty chyba coś czułeś, bo przyszedłeś na świat tak skruszony, że nie śmiałeś się odezwać. Udawałeś, że Cię nie ma. Udawałeś w dzień, udawałeś w nocy, aż w końcu zacząłeś się nieśmiało uśmiechać.

Lolku, jak dobrze, że jesteś. Jak pusty byłby świat bez Ciebie, jak durna byłam bojąc się Ciebie, jak mogłam płakać, zamiast skakać ze szczęścia. Jak mogłam sądzić, że nie dam rady.
Siedzisz tu teraz obok mnie, nie wiesz że piszę list do Ciebie.
Chrupiesz śniadanie i mówisz „oble, ycha, acnego, mjam, mjam”, całość okraszasz tym rozkosznym uśmiechem z jednym dołeczkiem na prawym policzku.
Wiem, że podzielisz się tym śniadaniem z ubraniem i z podłogą, że poskąpisz go brzuchowi.
Jeszcze nie wiem co dziś zepsujesz i ile razy będę musiała zmienić Ci ubranie, ale wiem, że przyjdziesz sto razy, przykleisz się do mnie i powiesz „maaaama”, jakbym właśnie odchodziła na zawsze.

Dziękuję Ci, że jesteś.
Przepraszam, że czasem nie starcza mi siły, że widzisz, jak się złoszczę. Że czasem zupełnie nie rozumiem co mówisz. Że nie pozwalam Ci grzebać w torebce i jeść lekarstw, jak cukierków, że nie nie wolno Ci skakać z balkonu, biegać po ulicy, bawić się żyletką, uciekać z widelcem, jeść niedopałków i pić żrących płynów. Kiedyś zrozumiesz, że kierowały mną miłość i troska.
Wybacz, że wczoraj zostawiłam Cię na pastwę trawie, daleko, dwa metry od siebie i przez ułamek sekundy zakosztowałeś gorzkiego sierocego losu.

Mały, jak dobrze, że jesteś.
Jak dobrze, że sam zdecydowałeś i wprosiłeś się do mojego brzucha. Widać byłeś mądrzejszy.

Sto lat Mój Chłopczyku!











sukienka - Unisono | dżinsowa kamizelka - Sheinside | torebka - Paulina Schaedel

FACEBOOK | INSTAGRAM